
Konrad Godlewski
20-03-2005
, ostatnia aktualizacja 20-03-2005 21:25
Książki na płytach i japońska manga to przeboje zakończonych w niedzielę Lipskich Targów Książki
W futurystycznym budynku Leipziger Messe, który kontynuuje sięgające XV
wieku targowe tradycje Lipska, pojawiło się ponad 2,1 tys. wydawców
z Niemiec i 31 krajów, w tym z Polski. Imprezie towarzyszyło
1,5 tys. wydarzeń - dyskusji, konferencji i spotkań autorskich, a także
publicznych odczytów literatury prowadzonych w pubach, księgarniach, na
uniwersytecie, a nawet na dworcu kolejowym, które złożyły się na
organizowaną już po raz 14. akcję "Lipsk czyta". To największe tego
typu wydarzenie w Europie.
Polska dla wtajemniczonych
W odczytach wzięli udział m.in. były kanclerz Helmut Kohl, szefowa CDU
Angela Merkel, a także najpopularniejsi niemieckojęzyczni pisarze:
Christoph Hein, Thomas Brussig, Joachim Fest i Adolf Muschg. Do Niemców
dołączyli Amos Oz, jeden z najczęściej tłumaczonych izraelskich
pisarzy, a także piszący po francusku Jorge Semprun.
Reprezentujący Polskę Manuela Gretkowska i Paweł Smoleński czytali
swoje książki na spotkaniach, które odbyły w Instytucie Polskim. W
Lipsku pojawiła się również dobrze znana niemieckim czytelnikom Olga
Tokarczuk.
Prezentująca sylwetki młodych pisarzy wystawa przygotowana przez
krakowski Instytut Książki zapowiadała czerwcowy festiwal młodej
polskiej literatury Polococktail w Berlinie. Konkurencję o uwagę
publiczności przegraliśmy jednak z Izraelem, na którego stoisku
ciągle trwały odczyty i spotkania autorskie, a także z putinowską
Rosją, która poszła na całego i ozdobiła swoje stoisko reprodukcjami
ikon i radzieckich plakatów sławiących wojnę ojczyźnianą i budowę
socjalizmu.
Polska pokazała się w Lipsku jako kraj ciekawy - ale dla
wtajemniczonych. Nie bardzo wiemy, czym zachęcić do siebie tych, którzy
o naszej literaturze i kulturze niewiele wiedzą albo uważają, że jest
nieistotna. A w Niemczech takich ludzi jest sporo, co trafnie
spuentowała Gretkowska, która wystąpiła obok chorwackiego pisarza
Renato Bareticia na forum "Małe języki, wielkie literatury". Gretkowska
zwróciła uwagę, że nazwa tego forum to eufemizm dla określenia
"literatury prowincjonalne".
Lipsk słucha
Po drodze do hali, gdzie prezentowali się - po raz pierwszy w
z takim rozmachem - wydawcy z Europy Środkowo-Wschodniej i
reszty świata, było wiele ciekawszych miejsc do odwiedzenia, jak
imponująca ekspozycja poświęcona audiobookom, czyli książkom do
słuchania. Przez lata nie tylko w Niemczech panowało przekonanie, że to
rzecz dla niewidomych i niedowidzących.
Dziś audiobooków masowo słuchają Niemcy w wieku 25-40 lat - w
samochodzie, przy pracy, w domu. To szybko rosnący segment rynku (ok. 5
proc.), na którym działa już ponad 400 wydawców (na targi przyjechało
120 najważniejszych) oferujących 10 tys. tytułów - od klasyki
literatury niemieckiej czytanej Klausa Kinsky'ego po bestsellery w
rodzaju "Kodu Leonarda da Vinci" czy przygody Harry'ego Pottera, które
na płytach CD osiągają tu milionowe nakłady.
Miarą popularności nowego medium jest fakt, że równolegle
z lipskim targami imprezę poświęconą audiobookom zorganizowała
Kolonia. W Lipsku wydawcy audio-książek wystąpili jako oddzielna sekcja
po raz czwarty i nikt nie ma wątpliwości, że tak już zostanie. Na
odrębnym forum dyskutowano o tym, czy dominujący obecnie nośnik - płyta
CD - nie powinien ustąpić miejsca ściąganym z internetu plikom
(m.in. mp3), już oferowanym przez tutejsze portale. W Polsce rynek
audiobooków jest ciągle w fazie eksperymentalnej i jak tak dalej
pójdzie, to nasi wydawcy będą zaczynali swój biznes od razu od
internetu. Może to i lepiej?
Cosplayerzy atakują
Na targi przyszły dziesiątki tysięcy młodych ludzi. W czwartek i piątek
przyjeżdżały całe szkolne wycieczki, co na polskich imprezach - np. w
ciasnym Pałacu Kultury - trudno sobie wyobrazić. Wydawcy książek dla
dzieci i młodzieży (w tym podręczników i książek edukacyjnych) zajęli
jedną czwartą powierzchni targów, z czego niemal połowa przypadła
komiksowi i grom, m.in. karcianym i fabularnym.
Dominowała japońska manga, kino anime powtarzało też codziennie pięć
filmów pełnometrażowych. Honoru zachodnich kreskówek bronił Nathan
Kane, twórca Simpsonów. W weekend w oczy rzucali się na targach tzw.
cosplayerzy, czyli fani mangi i anime poprzebierani za postaci
z ulubionych serii. Ta powstała w Japonii subkultura młodzieżowa
podbija świat razem z japońskim komiksem i filmem animowanym.
Szkoda, że na polskim stoisku - podobnie jak i u naszych sąsiadów - nie
było niczego, co mogłoby zainteresować młodzież. Nosa mieli
Koreańczycy, którzy będą gościem honorowym jesiennych targów we
Frankfurcie, a w morzu stoisk z mangą wystawili własne,
reklamujące manhwa, czyli koreańską - dla laika nie do odróżnienia od
japońskiej - szkołę komiksu.
Jeśli nie dotrzemy do młodych Niemców z przesłaniem, że Polska
jest "cool", wchodzące w dorosłe życie pokolenie Niemców więcej będzie
wiedzieć o Dalekim Wschodzie niż o sąsiedzie. Wagę problemu dostrzega
świętujący właśnie 25-lecie istnienia Deutsches Polen-Institut w
Darmstadt, który zainspirował rozpoczęcie prac nad pierwszym w
Niemczech szkolnym podręcznikiem do nauki polskiego. Książki wydane we
współpracy z Instytutem można było zobaczyć na polskim stoisku.
Książka w cenie
Akcja "Lipsk czyta" przypominała, że literatura może być wszędzie - na
ulicach, w centrach handlowych. Na targach literatura była punktem
wyjścia do politycznych dyskusji, takich jak np. na forum "10 lat od
podpisania układu w Dayton", gdzie dyskutowano o przyszłości krajów
byłej Jugosławii z udziałem Slavenki Drakulić wyróżnionej w tym
roku na targach Literacką Nagrodą Europejskiego Porozumienia za książkę
o zbrodniarzach wojennych ("Oni ne bi ni mrava zgazili" - "Nie
zdeptaliby nawet mrówki"). Drakulić zbierała materiał do tej książki
przez 5 miesięcy, przyglądając się procesowi w Hadze.
O stosunkach polsko-ukraińskich dyskutowali Paweł Smoleński i Jurij
Andruchowycz. Mówili o cierpieniu, które oba narody sobie zadały, ale
zakończyli optymistycznie, że dzięki pomarańczowej rewolucji nastąpiło
pojednanie.